DZIEŃ DRUGI

Dzień drugi (24 czerwca) to ciąg dalszy teatralnego obrzędu współczesne międzykulturowe „Dziady polsko-japońskie/Soreisai” odprawiane z perspektywy kobiety, rozprawiające się z przeszłością, rozmawiające z jej Duchami, sięgające do muzyki źródeł, są dialogiem pomiędzy tym, co nas kształtuje, a tym, kim jesteśmy, a jednocześnie próbą określenia na nowo własnej tożsamości.

 

godzina 19, „Dziady polsko-japońskie/Soreisai/祖霊際” – spektakl Jadwigi Rodowicz-Czechowskiej (Warszawa), Teatr Lalek PLECIUGA
godzina 21, Muzyczna Łąka Spoiw: BEDUINNI, Łąka Kany

 

Czasami sztuka zaświadcza istnienie nieznanego nam świata: żyje zamknięty w nieeuklidesowej przestrzeni, rozwija się w nielinearnym czasie, nabiera kształtu na powierzchni wstęgi Moebiusa. To, co wydaje się zewnętrzne, tkwi wewnątrz, a wewnętrzne widać na powierzchni; fakt artystyczny istnieje w czasie, ale zarazem poza czas wykracza; akt wypływa z ciała i całkowicie zawiera się w ciele, ale zarazem jest czystą duchowością“. Te słowa zapisałam dla siebie 18 lat temu, zapraszając Jadwigę Rodowicz na spotkanie z jej książką „Aktor doskonały. Traktaty Zeamiego o sztuce ”. 

Pamiętam, jak rozmawiałyśmy o tym, że kiedy jesteśmy gotowi i stworzymy odpowiednie warunki, możemy odczytać głębsze warstwy zdarzeń; rozpoznać nową rzeczywistość, która manifestuje to, co pod powierzchnią – coś, co trwało i rozwijało się od czasów, których my nie znamy. Coś, za czym stoją przodkowie. Dzisiaj, ciesząc się na spotkanie po latach z ważną dla mnie kobietą i jej twórczością, zastanawiam się, czy jestem gotowa na zapytanie Guślarza: Kim jesteś? 

Najnowszy spektakl Jadwigi Rodowicz jest dla mnie próbą odnalezienia głosu kobiet dotąd pomijanego w realizacjach inspirowanych „Dziadami”; stwarzaniem wspólnoty, która zostaje powołana na czas zdarzenia. To przywoływanie obecności. Miejsce na czas/bezczas, zwany przez autorkę „szarą godziną”, stanem przejściowym między „psem a wilkiem”. Spotkanie z różnymi bytami, zjawiskami. To przypominanie. A wreszcie obcowanie z pamięcią/niepamięcią.

Weronika Fibich

powrót